Korzystając z chwilowego ocieplenia postanowiłam wybrać się na spacer ze swoją 2-letnią wnusią Emilką. Za cel postanowiłam sobie przejście około 4 km, wnusia rzecz jasna miała w razie czego wózek, bo raczej nie dałaby rady przejść ze mną takiej trasy. Nie chciałam też ryzykować, aby dziecko nie padło mi ze zmęczenia gdzieś w parku! Po półgodzinnym spacerze dziecko zwyczajnie zasnęło, a ja zabrałam się do dzieła. Przyspieszyłam kroku i obeszłam okoliczny park krajobrazowy kilka razy. Zajęło mi to wszystko 2 godziny, padałam ze zmęczenia, w międzyczasie dziecko już się obudziło, ale warto było! Praktycznie biegiem wróciłam do domu, podałam Emilce podwieczorek, przyszła moja córka, poplotkowałyśmy trochę i tak upłynął mi kolejny „sportowy dzień”. Córka pokiwała ze zrozumieniem głową, gdy jej opowiedziałam o moich wszystkich przedsięwzięciach i treningach. Później napisała mi smsa o następującej treści: „Jestem z Ciebie dumna mamo!”. Tak, ja też jestem z siebie dumna ;)
wtorek, luty 21 2012
Odpowiednia waga już osiągnięta
Przez Maria w wtorek, luty 21 2012, 11:52
Powtarzałam to pewnie już kilka razy, jednak powtórzę raz jeszcze: systematyczność i bycie konsekwentnym popłacają! Po blisko trzech tygodniach wzmożonej aktywności fizycznej czuję się jak trzydziestolatka, a waga wskazuje 3 kg mniej! Doszłam już do ideału swojej wagi, nie będę więc przesadzać i skupię się na jej utrzymaniu, żeby nie robić konkurencji swojej dorosłej córce hehe :) Opłaciło się także utrzymanie diety, choć nie było to łatwe w obecnym okresie, kiedy mamy zimę, która sprzyja siedzeniu przed telewizorem, obok którego zawsze stoi u nas jakiś talerzyk z ciasteczkami.
Dodatkowo wraz z mężem zdecydowaliśmy, że w wakacje ponownie odwiedzimy nasze ulubione Władysławowo, polskie ukochane morze. Już widzę te codzienne joggingi i ćwiczenia rozciągające o 6 rano na plaży - pewnie będę najstarszą „sportsmenką”. Wyjazd nad morze to także dieta bogata w ryby, lekkie posiłki, dużo owoców i od czasu do czasu lody - chyba nie byłabym w stanie sobie ich odmówić ;) Niedługo powtarzamy to z mężem!
sobota, luty 11 2012
Czas na dietę
Przez Maria w sobota, luty 11 2012, 11:46
Dziś wraz z ćwiczeniami zaczęłam stosować dietę. Nie myślcie sobie moi drodzy, że będę tu reklamować słynne w mediach i prasie diety, które olśniły celebrytów i wszyscy jak jeden brat zaczęli je stosować. Nie! Moja dieta jest po prostu moja, to znaczy: słucham swego organizmu, jem różnorodnie i bogato, często, ale w niewielkich ilościach, sporo piję, nie odmawiam sobie swojej ulubionej kawy i rozsądnych dawek słodkości.
Ktoś by powiedział, że to żadna dieta, jednak dla mnie jest to strategia sprawdzona już we wcześniejszych latach (zaznaczam, że nie było u mnie efektu jo-jo) i przy dodaniu do tego odpowiedniej dawki ćwiczeń mam nadzieję stać się seksbombą ;) Żartuję oczywiście, ale jednego jestem pewna: konsekwencja i upór popłacają, do tego jeszcze ten błysk podziwu w oczach męża! Warto :)
czwartek, luty 9 2012
Pływanie i nordic walking - początki
Przez Maria w czwartek, luty 9 2012, 13:34
Tydzień intensywnych i bardzo męczących treningów za mną. Jestem jednak szczęśliwa, że mogę robić to, co robię i być aktywną fizycznie. Mój mąż też to docenił i sam wybrał się ze mną na basen (nie był na nim od jakichś 15 lat!), poza tym kupił mi stacjonarny rower treningowy zaznaczając, że sam również będzie z niego korzystał. Zobaczymy :)
Pływanie przyniosło mi na początku spore odprężenie, ale zaraz potem pojawił się dokuczliwy ból mięśni i lekko zwątpiłam w swoje możliwości. Nie poddałam się jednak tak łatwo i postanowiłam kontynuować wizyty na basenie mimo bólu. Okazało się to strzałem w dziesiątkę i teraz dosłownie czuję się jak ryba w wodzie! Już odliczam dni do następnego wyjścia na basen. Dwa treningi z nordic walkingu to jeszcze za mało, żeby cokolwiek napisać o swoich możliwościach, więc proszę o cierpliwość :) Jedno wiem na pewno: zmęczyłam się nieźle :)
czwartek, luty 2 2012
Witam wszystkich :)
Przez Maria w czwartek, luty 2 2012, 15:02
Nazywam się Maria. Postanowiłam prowadzić bloga zaraz po swoich 50-tych urodzinach na poprawę humoru i dowartościowanie się :) Choć już pół wieku za mną, to jednak nie czuję się starą kobietą, wręcz przeciwnie- dopiero teraz odkrywam uroki życia, korzystam z niego pełną garścią i dostrzegam w sobie to, czego wcześniej nie widziałam albo nie chciałam widzieć.
Dziś na przykład, stojąc przed lustrem stwierdziłam, że jestem całkiem atrakcyjną kobietą ;) 174cm wzrostu, 65 kg wagi, zadbane dłonie, twarz nie tak bardzo pomarszczona, ciało w miarę jędrne, choć już na pewno nie takie samo jak 30 lat temu ;) Owszem, jest trochę do zrobienia, ale nie ukrywam, że to dla mnie radosne wyzwanie, ponieważ lubię pracować nad sobą. Teraz zwłaszcza, kiedy dzieci już dawno się usamodzielniły, mam sporo czasu dla siebie i swojej urody. Od jutra zaczynam wizyty na basenie i treningi nordic walkingu :)
PS. dziękuję mojej cudownej córce za pomoc w założeniu tej strony :)